czwartek, 20 lutego 2014

Nie jest łatwo wydać pieniążki w Sephora Online


Zastanawiałam się czy opisać moje przygody z Sephorą, czy może mówiąc kolokwialnie olać temat i do niego już nie wracać. Doszłam do wniosku, że skoro tak łatwo przychodzi nam źle oceniać kosmetyczny buble, wywołując ich nazwy, ceny, miejsce zakupu (bądź też dobrze ocenić ich bublowatość :P), pozwolę sobie na moją absolutnie subiektywną ocenę nowej usługi, mianowicie możliwość zrobienia zakupów w Sephorze przez internet.


Uwaga będzie długo. Oto mój dramat w trzech aktach.



 AKT I Wielkie podniecenie

Proszę Państwa już jest, XXI w. dumnie wkroczył również do znanej z wyjątkowo zawyżanych cen, sieci drogerii Sephora. Wraz z Nowym Rokiem ( no z małym poślizgiem, bo nie od początku stycznia) otworzyły się przed nami nowe możliwości. Bez wychodzenia z domu, z pracy, samochodu, bez natarczywych sprzedawców i ochroniarzy, którzy z uporem maniaka sprawdzają czy swatch, który robisz najnowszym cieniem Diora na swojej własnej ręce, nie jest zbyt grubej warstwy, mamy możliwość w zupełnej ciszy i skupieniu lub jak kto woli w swoim ulubionym hałasie, zmówienia skarbów z doręczeniem do drzwi własnych lub cudzych (jeśli np. to ma być prezent). Ale, ale to nie wszystko. Sklep online ma dla nas ... TADAAAM: OFERTĘ SPECJALNĄ!!! No i jak się nie skusić, jak skusić się trzeba. Przecież promocja, tanio Pani, tanio!! 

Skusiłam się. Wybór padł na dwa zestawy produktów marki Benefit Cosmetics, czyli firmy dostępnej tylko w Sephorze. Jeden produkt to zestaw miniatur Primping with the Stars w cenie regularnej 145 zł. Drugi zestaw ( Show me the love) wpadł do mojego wirtualnego koszyka podczas przeglądania oferty specjalnej. Bo kto by się nie skusił na zestaw dwóch pełnowymiarowych produktów (tusz do rzęs i tint), oraz miniaturę Porfessional, w cenie ... 89,90 zł. Toć to sam tusz kosztuje 115 zł. Nie ma co się zastanawiać, trzeba brać i koniec, kropka.
Zamówienie złożone w piątek, w ostatni dzień stycznia. Przez cały weekend moje upragnione produkty dostępne w sprzedaży.

AKT II  Trening cierpliwości

Poniedziałek, stan mojego zamówienia bez zmian od momentu złożenia, czyli w trakcie realizacji czy jakoś tak. Produkt w ofercie specjalnej już niedostępny, natomiast drugi zestaw (miniatur) jak najbardziej można zamawiać. Ok, myślę. Weekend, ludzie też chcą żyć i mimo, że Sephora zarzeka się, że aktualizowany jest stan zamówień, ze stanem mamgazynu co kilka minut, to wiadomo, że może w weekend nie kompletują wysyłki, a może produkt został już wykupiony w piątek? No szkoda, ale śledzę dalej. 

Mija kilka dni (ok 2 lub 3), a moim oczom ukazuje się widok na który czekały z wytęsknieniem: dostępny jest zestaw za te 89,90 zł. Yupi :). Ale cóż to ... po zalogowaniu się na konto stan zamówienia bez zmian. Czyli jak to bo nie rozumiem? Jeden z produktów był dostępny, czyli powinni go dołożyć do zamówienia już wcześniej, drugi właśnie się pojawił, czyli zamówienie powinno zostać skompletowane. Tak czy nie? Ej tam, pewnie chwilę potrwa zanim zaktualizują szczegóły wysyłki. 

Mija następne kilka dni, ciśnienie rośnie. Zazdrośnie czytam posty dot. miniatur benefitu na innych blogach (z tego co wiem to kupionych w tradycyjnych sklepach) i nie mogę się doczekać na swoje zamówienie. Sprawdzam, może źle adres wpisałam, numer tel, może ... do jasnej Anielki ile można czekać? Stan zamówienia bez zmian. Brak obu produktów na stanie sklepu. Dostałam wcześniej jakiegoś niejasnego maila, że brak produktu. Ale nie napisali mi którego, co dalej. No bo jak to tak, wrzucali do sprzedaży, a nie wysłali najpierw tym co zamówili? Ok, czekam, lekko powieka zaczyna mi drżeć. 

O matulu mija kilka dni następnych i oba zestawy są dostępne, nie przez godzinę czy dwie, ale ok 2 dni. O losie, biegam do drzwi wygladając kuriera, już psa zamknęłam w pokoju co by go nie wystraszył. Cisza, stan zamówienia w trakcie realizacji czy tam w oczekiwaniu na realizacje, czyli bez zmian. 

I tak w ten deseń minął 14 luty, oferta specjalna się skończyła, produkt do niedzieli 16.02 był dostępny ale już w cenie regularnej czyli 169 zł (jak dla mnie basta, bo chodziło mi o tusz (115 zł), który bardzo lubię, reszta zestawu była tylko dodatkiem).

AKT III Kubeł zimnej wody i żegnam ozięble

Wczoraj kiedy byłam w pracy o godz. 10 rano z numeru zastrzeżonego (pewnie bym się nie pokusiła oddzwonić) zadzwonił do mnie przemiły Pan z wiadomością, że z racji braku towaru moje zamówienie zostało anulowane. No ok, ale całe? pytam się. Ano całe, bo zamówienie traktowane jest w całości bez względu na ilość produktów w zamówieniu. Ale miniatury za 149 zł może sobie Pani zamówić jeszcze raz, teraz promocja dostawa za darmo.  A po co? Przecież ja już raz zamówiłam, też z darmową dostawą. No tak, ale anulowane.
No dobrze, ale jak to. Pojawiał się i jeden i drugi produkt, kolejne osoby mogły je zamówić, gdy ja dalej czekałam. Nie, to nie jest tak, że produkt się skończył, on się pojawiał, nie na kilka minut, a na dni kilka ( o ile rzeczywiście prowadzono sprzedaż tego produktu w tej cenie).
Pan mi nic powiedzieć nie może, pan nic nie wie. Pan tylko przekazuje informacje.

Jak na mój gust, to jak się prowadzi sklep internetowy i "wiszą" jakieś niezrealizowane zamówienia to najpierw się je uzupełnia, a dopiero wtedy wystawia się produkt do dalszej sprzedaży (jak coś zostanie). Nie ma i nie będzie jakiegoś produktu? Skoro mogliście oddelegować pana by zadzwonił i poinformował o anulowaniu zamówienia, jak również o przypomnieniu mi o tym, że mogę jeszcze raz sobie zamówić i czekać do umorusanej śmierci, to mógł tez zadzwonić i powiedzieć: oferty specjalnej niet, produkty tylko w cenie regularnej, zainteresowana?

Już nie bardzo, apetyt minął. Pozwoliliście by rozsądek przemówił, czyli tym samym pozwoliliście mi na  zamknięcie portfela i schowanie go do torebki. I to nie tylko mi, na fanpagu na fb też opisy podobnych sytuacji. Koleżanka z pracy, która była świadkiem mojej rozmowy tel., powiedziała mi, że jej zamówienie też zostało anulowane, ona zamawiała kremy z oferty specjalnej.  Nieładnie.

Nasuwa się pytanie, czy oferta specjalna istnieje? Czy ma ona przyciągnąć nas do innych zakupów?  A jak zamówię też coś w cenie regularnej to nie dostanę żadnej rzeczy, bo zamówienie jest całością. Może należy zamawiać każdy produkt oddzielnie, bo jak widać Sephora nie umie kompletować zamówień. A co z darmową wysyłką, od kwoty zamówienia? Jak wszystko będę zamawiać oddzielnie to zupełnie mi się to nie będzie kalkulowało. A może należy zrobić przedpłatę (ja wybrałam opcję za pobraniem), chociaż już czytałam, że szybko zwracają pieniążki po anulowaniu, czyli to też nie jest pewny sposób.

Sephora na fb tłumaczy się, że jak produkty ponownie pojawiają się na stronie to są to jakieś zwroty, nie wysłane, w małych ilościach etc, ale ja się pytam czy nie pierwszeństwo mają Ci co już zamówili i czekają na to zamówienie? Niestety do tej pory nie raczyli odpowiedzieć mi na moje pytania. Nie to nie, ja już wam (celowo mała literą) nie wierzę, zraziliście mnie do siebie. Nie daliście mi wydać moich stosów monet, następnym razem pewnie będziecie chcieli podania o zgodę na zakupy wraz ze zdjęciem i w trzech kopiach. Idę tam gdzie z chęcią pustoszą mój portfel i żegnam ozięble. Online to my się już raczej nie zobaczymy.

Wybaczcie, że taki długi post, a Wy zamawiałyście już online? I jak Wasze zamówienia, wszystko ok?
PODPIS


11 komentarzy :

  1. Po Sephorze bym się tego nie spodziewała, nieładne zagrania. Dziś byłam w tym przybytku rozpusty i stojąc przy kasie, podsłuchałam, jak panie kasjerki gorąco zachęcają do zakupów online. Bo tam jest wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko anielskiej cierpliwości potrzeba podczas oczekiwania na realizacje zamówienia i najlepiej nie ulegać pokusie oferty specjalnej.

      Usuń
  2. ale padaka, retyyy, a ja myślałam, że będzie tak świetnie z brand new Sephorą online :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napaliłam się jak małpa na dynamit, a tu lipa ;( mam nadzieję, że są osoby, które otrzymały wszystko to co chciały (głównie chodzi mi o promocje)

      Usuń
  3. ulalala, bardzo średnio im to wyszło mówiąc delikatnie.. może się jeszcze rozkręcą i to tylko złe początki.. i będzie lepiej? jednak niesmak pozostał, dobrze że o tym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak było (lepiej), ale tak jak piszesz niesmak pozostał i zapewne trochę to potrwa zanim podejmę próbę nr 2.

      Usuń
  4. nie ciekawie myslałam z że taka renoma jaka ma Sephora to wszystko idzie jak z płatka - szok
    u mnie wciąż trwa Walentynkowy Konkurs - Serdecznie Zaprazam :))mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio próbowałam podjąć wyzwanie i jednak zamówić COŚ z Sephory online. nie w promocji, żeby potem nie było cyrków, po prostu dostałam na maila vip-rabat 20%. okazało się, że kod nie działa w pierwszym dniu promocji, więc ostatecznie ich osikałam i pojechałam do Sephory w GM :P

    OdpowiedzUsuń